Magiczne ferrari dla Joanny

ferrariNieczęsto się zdarzają stylowe uroczystości ślubne, a fotografia ślubna (Kraków mietekmalek.com) z takich uroczystości nie tylko służy jako pamiątka, ale często trafia też do plotkarskich czasopism, magazynów mody czy brukowców. Tak było w przypadku ślubu aktorki Joanny Liszowskiej. Ślub odbył się w lipcu 2010 w Bydgoszczy.

Fotograf ślubny  może poczuć się czasami jak paparazzi, kiedy obiektem jego zdjęć jest znana, rozpoznawalna osoba. Co prawda Joanna Liszowska jest znaną, rozpoznawalną aktorką, choć daleko jej jeszcze do takiego statusu, jaki mają Angelina Jolie, Natalie Portman czy chociażby Krystyna Janda. Oczywiście, ktoś powie: a w jakich to znanych filmach zagrała Liszowska, skoro jest znana? Jak wiadomo, na świecie i w Polsce największą siłę kreacji ma telewizja. Telewizja potrafi nieznaną osobę „wypromować” w ciągu kilku czy kilkunastu miesięcy. I chociaż Liszowska zagrała w kilku filmach, kilku spektaklach Teatru Telewizji i występowała w telewizyjnych show, to znana jest przede wszystkim z występowania w serialach. Zagrała w takich popularnych serialach jak „M jak miłość”, „Na dobre i na złe”, „Kryminalni”, ”Na Wspólnej”.

Na ślub Joanna Liszowska przyjechała stylowym samochodem, czarnym ferrari – a tej klasy samochody zawsze dobrze wypadają na takich imprezach jak zdjęcia ślubne. Kraków może chyba tylko pozazdrościć, że nie został wybrany na miejsce tak pięknej uroczystości, gdyż państwo młodzi wzięli ślub w starej, bydgoskiej Katedrze św. Marcina i Mikołaja. Katedra została wybudowana w XIV wieku, ale potem uległa spaleniu i została odbudowana w XV wieku. Szczęśliwym wybrańcem panny młodej jest szwedzki milioner Ola Serneke. W drodze do kościoła towarzyszyła młodej parze kawalkada znakomitych marek – przede wszystkim porsche i ferrari. Modele tych marek doskonale „wpisują się” w stylistykę tego ślubu.

Joanna Liszowska miała na sobie niezwykłą kreację – rozłożystą i obfitującą w falbany. Kreacja Liszowskiej wyraźnie odwołuje się do niektórych trendów mody z XIX wieku i pierwszej połowy XX wieku. Taką suknię, jaką miała na sobie Joanna Liszowska, z pewnością wiele dziewczyn z chęcią by założyło. Choćby po to, by zaspokoić swoją ciekawość. A jeszcze wsiąść w takiej sukni do magicznego ferrari i pojechać nim na ślub – wiele kobiet nie oparłoby się takiej pokusie.

REKLAMA: SUKNIE ŚLUBNE – FULARA&ŻYWCZYK